Biznes, którego nie widać.

Opowiem Ci krótka historie o  tym, co nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka, a co może być ważne. Albo o tym co odrzucamy, a z czego inni potrafią wydobyć wartość. Na przykład, możesz sobie wyobrazić, że kiedyś benzyna była jedynie odrzutem przy produkcji oleju napędowego? Nikt jej nie potrzebował.  A dzisiaj  bez benzyny nie jesteśmy sobie wstanie wyobrazić  jazdy samochodem. Ot, taki biznes, którego nie widać.

♦ ♦ ♦ ♦

Spotyka się dwóch dżentelmenów. Załóżmy, że jeden ma na imię Michał, a drugi Piotr. Michał i Piotr są przedsiębiorcami, prowadzą własne działalności i wiedzą co trzeba zrobić by prosperować na współczesnym rynku. Spotkali się  by porozmawiać na temat zrobienia wspólnego interesu. Michał ma pomysł, a Piotr słucha.

Z rozmowy wynika, że pomysłem Michała jest wybudowanie biznesu na bazie marketingu sieciowego. To znaczy stworzenie rynku zbytu, w którym każdy uczestnik poza wygodą zakupów i dostępu do produktów najwyższej jakości  będzie miał możliwość rozwijania własnej firmy i uzyskania dodatkowych, regularnych dochodów a w efekcie wybudować profitowy biznes. Michał przedstawia, że firma-producent, z którą w tym temacie by współpracowali jest stabilna, ma dochody i jest wypłacalna, działa na rynku od wielu lat i można jej zaufać gdyż jest światowym potentatem tej branży. Z kolei przedstawia Piotrowi przykładowy plan i wyliczenia w jaki sposób można na wstępie wypracować od 8.000 zł do 12.000 zł netto na miesiąc. Michał porusza również istotną  dla przedsiębiorców jakimi są Michał i Piotr kwestię korzyści podatkowych tej współpracy. Brzmi dobrze, prawda?

Piotr jednak nie jest przekonany. Słyszał już o marketingu sieciowym i ma w świadomości opinię, że to nie jest „poważny” biznes. Że to raczej „jakaś piramidka”, „łańcuszek” i w związku z tym on się tym nie będzie zajmować. Ma nawet żal do Michała, że zawraca mu głowę taką bzdurą. Bo myślał, że będzie to coś zupełnie innego.
Sytuacja w jednej chwili robi się napięta.

♦ ♦ ♦ ♦

Michał przyznaje, że tak jak i Piotr miał również tego typu skojarzenia. Jednak swego czasu stała się rzecz dziwna. Spotkał bardzo interesującą grupę ludzi do której należeli: właścicieli firm, przedsiębiorcy, lekarze, naukowcy, prawnicy, managerowie korporacyjni, którzy poza swoimi profesjami zajmowali się tym tematem.  Michał nie mógł zrozumieć, dlaczego ludzie na poziomi, ludzie sukcesu, ludzie środowisk, jakby nie patrzeć, elitarnych zajmują się tym „niepoważnym biznesem”. Jako osoba dociekliwa z żyłką badacza,  postanowił to sprawdzić. Nawiązał kontakt z kilkoma osobami z tej grupy i zaczął zadawać pytania.

Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że każda z osób, z którą Michał rozmawiał nie epatowała tym jaki to wielki interes robi dzięki marketingowi sieciowemu choć widać było, że ta działalność przynosi każdemu z nich pokaźne korzyści. Biznes którego nie widać – pomyślał Michał. (Przypomniało mu się stare rosyjskie powiedzenie: ciszej idziesz – dalej zajdziesz). Jednocześnie każdy z rozmówców był bardzo otwarty i chętnie tłumaczył Michałowi, co dobrego marketing sieciowy wniósł w ich życie zarówno zawodowe jak i prywatne. Jednocześnie, o dziwo większość jego rozmówców zadawało Michałowi pytanie co chciałby uzyskać dzięki zaangażowaniu w to przedsięwzięcie? Było to dziwne gdyż Michał nie mógł zrozumieć po co komu wiedzieć co planuje albo jakie ma marzenia.

Michał przeciera oczy.

Dlatego  Michał został zaproszony na dwudniowy wspólny wyjazd do Czeszowa, 11 – 12 listopada 2017 gdzie w hotelu Niezły Młyn będzie mógł poznać się z szerszym towarzystwem i gdzie będzie mógł dowiedzieć się więcej o budowaniu biznesu w oparciu o marketing sieciowy.

Biznes którego nie widać.png

Tymi wszystkimi informacjami Michał  postanowił podzielić z Piotrem i nakłonić go by wspólnie, od środka  przyglądnęli się  tematowi budowania biznesu w oparciu  o marketing sieciowy. Czy listopadowy wyjazd okaże się okazją by Michał i Piotr poszerzyli swoje kompetencje jako przedsiębiorców?

O tym dowiesz się po 11 listopada 2017 r.

 


Michał MiłkowskiMichał, lat 46:

„Wydaję mi się, że osoby, które nie miały styczności z marketingiem sieciowym lub miały tą styczność w niewielkim stopniu nie rozumieją do końca relacji zachodzących między ludźmi w tym biznesie. Dlaczego to jest takie ważne? Z prostej przyczyny, nie rozumiejąc relacji – nie rozumiemy biznesu. To z kolei wpływa na decyzję o podjęciu czy niepodjęciu tematu. Mam nadzieję, ze Piotr da się nakłonić by podczas listopadowego spotkania przyjrzeć się bliżej temu zjawisku.”

 

Piotr, lat 37:

„Na początku byłem zdegustowany propozycją Michała. O marketingu sieciowym słyszałem dziwne rzeczy. Michał uświadomił mi jednak, że to co słyszałem ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. No i pozostaje osoba Michała. Zawsze uważałem go za osobę myślącą i dobrze analizującą rzeczywistość i dzięki temu mogę zawsze mu zaufać. Dlatego postanowiłem przyjrzeć się bliżej tematowi i skorzystać z zaproszenia na wyjazd i spotkanie się z ludźmi którzy robią ten marketing sieciowy.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.